Showing posts with label napisy. Show all posts
Showing posts with label napisy. Show all posts

Galeria na ścianie w salonie

Tuesday, June 23, 2015


Kilka tygodni temu pytałam Was tutaj o zdanie w tym temacie. Pusta ściana w salonie jakoś do mnie nie przemawiała i choć było jaśniej dzięki bieli to nadal byłam przekonana, że to właśnie galeria, którą sobie w głowie uradziłam, powinna się tu pojawić. 

Zainspirowałam się pewnym zdjęciem, chciałam, żeby było biało-czarno-szaro z dodatkiem drewna. Elementy tej galerii zbierałam miesiącami i powoli przygotowywałam się do tego projektu ale w głowie był tylko zarys, coś widziałam, ale nie miałam konkretnego pomysłu jak to rozwiesić. W ubiegłą sobotę przyszedł ten dzień, kiedy poczułam, że powinno sie udać, rozłożyłam wszystko na podłodze, przymierzałam, kombinowałam biegając od prania do gotowania, mieszając w międzyczasie pyrkający dżem truskawkowy, wskakując co chwilę do pokoju, żeby coś zmienić i przestawić, a potem wracałam do kolejnych domowych obowiązków. Było intensywnie, pracowicie, na szczęście mąż po całym dniu malowania domku dziewczynek powiesił wszystko ... skończyliśmy grubo po północy. Czy się udało? Efekty przedstawiam poniżej.

 
Galeria łączy wszystko co kocham najbardziej czyli ulubione kolory, czarno-białe fotografie, metalowy szyld, typografie, drewno. Kolorystycznie zgrywa się z pozostałymi elementami wystroju w salonie i mimo, że na ścianie jest też cegła i otwór, moim zdaniem bardzo ładnie się tutaj wpasowała. Nadała pazura, charakteru i klimatu. 


Nierównomierność, brak symetrii, nieregularny zarys, ramki w różnych kształtach i kolorach, różne tła dla zdjęć i typografii to efekt zamierzony. Niby wszystko z innej parafii a jednak zgrywa się ze sobą za pomocą kolorów. Taka galeria to projekt otwarty, pozwala dodawać, odejmować i zamieniać elementy w razie potrzeby, dla mnie dodatkowo jest właśnie taka, jaką sobie ją wymarzyłam.


Skąd wzięły się te wszystkie elementy? Zacznijmy od ramek, część z nich kupiłam jako nowe, zbierałam, gromadziłam, leżały i czekały cierpliwie na ten czas. Sporo z nich jeszcze leży, bo jest kilka ścian, na których co nieco chciałabym jeszcze powiesić. O dziwo trudno jest kupić szare ramki, jakoś nie spotkałam fajnych i ładnych, więc sama sobie takie zrobiłam. Zmieszałam białą i czarną farbę, żeby uzyskać pożądany odcień szarości i pomalowałam białe ramki, w których kiedyś wisiały tutaj nasze zdjęcia. 

Ciężko również o ramki drewniane, są albo drogie czy grube, albo ich odcień jest niezbyt ładny, tutaj miałam spory problem, bo w sobotę kiedy zabrałam się za ten temat, miałam tylko jedną, małą, kwadratową ramkę. Był w niej obrazek z Ikea, kupiliśmy go na etapie budowy, bo tak już chciało nam się wykańczać nasze kąty i zamieszkać, a wtedy do tego była jeszcze długa droga. Na szczęście obrazek dało się wykorzystać i całe szczęście, bo bez tej ramki nie byłoby tego efektu. 

Jedna drewniana ramka to wciąż dla mnie za ma mało, żeby osiągnąć to co chciałam, więc wpadłam na pomysł, aby jeden plakat zawiesić na wieszaku do ubrań. Znane i lubiane rozwiązanie, które chciałam wykorzystać od dawna tylko nie wiedziałam jak i gdzie. Z pomocą przyszedł mi również piękny, drewniany wieszak w kształcie dużej kropki (można używać jako uchwyt do mebli), który kupiłam kiedyś na wyprzedaży. A na koniec pobiegłam do łazienki i drapnęłam literkę A (jak Ala i Asia ;)). Chciałabym tutaj jednak coś jeszcze może zmodyfikować z tymi literkami, ale to nie teraz.


Najdłużej wyczekały się chyba czarno-białe fotografie, które przyjechały do nas od wspaniałej i niezwykle uzdolnionej artystycznie Agnieszki z bloga Agnetha.home (tej Pani nie trzeba Wam już chyba przedstawiać). Szkoda, że Aga nie sprzedaje już swoich zdjęć, bo byłoby z czego wybierać. Ja po prostu kocham czarno-białe zdjęcia! Zresztą uwielbiam bloga Agi, Jej produkty, zdjęcia i stylizacje. Część z tych zdjęć już wisi w korytarzu na dole od dłuższego czasu, ale z uwagi na moją powolność w realizacji wszystkich pomysłów, pozostałe grzecznie sobie leżakowały aż do ubiegłej soboty. 

Szyld upatrzyłam sobie kiedyś w innym wspaniałym miejscu w sieci, Myszkowiec bo o nim mowa, cudeńka można upolować (na moje szczęście, bo sama kiedyś uwielbiałam buszować po pchlich tragach, komisach i SH, ale z braku czasu niestety od dawna już się w takich miejscach nie pojawiam). Myślałam i myślałam, zbierałam się jak przysłowiowa "sójka za morze" i w końcu szyld kupił ktoś inny (nawet wiem kto ;)).  Ostatnio jednak, zupełnie niespodziewanie ustrzeliłam go na Westwing! Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, oczom nie wierzyłam szczególnie, że weszłam tam naprawdę przypadkowo!

Typografie z kolei zakupiłam kilka tygodni temu w TK Maxx, pisało o tym kilka koleżanek blogowych. W sumie to nie planowałam tego zakupu, myślałam, że kupię jakieś inne plakaty, może część wydrukuję lub zrobię po prostu sama. Kiedy byłyśmy w galerii na zakupach, wstąpiłam przy okazji do sklepu i oczy mi zabłysnęły kiedy zobaczyłam, że te zestawy tam są! To takie zestawy do tworzenia własnych galerii, zawierające różne typografie i obrazki w różnych kolorach, rozmiarach i układach.



Czasami moje aranżacje są dziełem przypadku i to wcale nie tylko ja mam najlepsze pomysły. Wyobraźcie sobie, że bardzo często nasza mała rusałka Asia przestawia mi coś podczas swoich zabaw i udaje Jej się nieraz strzelić w 10tkę. Tak było np. z tymi drewnianymi domkami, ja postawiłam je na parapecie w wykuszu, a Ona przestawiła je do tego okienka. To już był pierwszy krok, który mi się spodobał, a innym razem złączyła je ze sobą i uznałam, że naprawdę fajnie to wygląda ;)

Z kolei czarny stołek-drabinka został sobie tutaj, bo po prostu używaliśmy go podczas wieszania i tak mi spasował, że postanowiłam go na razie zostawić w tym miejscu ... więc jakby ktoś pytał to odpowiadam, że wszyscy domownicy tutaj mają coś do powiedzenia ;)



Dla przypomnienia poniżej zdjęcie całkowicie pustej ściany oraz zdjęcie, które mnie zainspirowało dawno temu i zawsze przeglądając inspiracje w sieci, po prostu zatrzymywałam na nim swój wzrok :)


źródło: Pinterest, Bloomingville AW 2013
 
Na koniec jeszcze chciałabym napisać o jednej istotnej sprawie, bo zakładam, że znajdzie się grupa osób, które będą pisać znowu negatywne komentarze odnośnie "angielskich napisów". Otóż Kochani nie widzę w tym nic złego, wręcz uważam, że posiadanie w domu dekoracji, które zawierają napisy w j.angielskim w żadnym stopniu nie ma nic wspólnego z kulturą narodową, zaśmiecaniem naszego języka czy brakiem szacunku dla kraju, w którym żyjemy. To tylko element dekoracji wnętrza i nie rozumiem dlaczego niektóre osoby chcą robić wokół tego taki szum? Poza tym żyjemy w czasach kiedy znajomość j.angielskiego jest powszechna, podróżujemy dużo, zwiedzamy inne kraje, używamy tego języka na co dzień w pracy. Ja sama posługuję się angielskim codziennie, moje obie córki uczą się w szkole prywatnej, więc ten język jest nam również bliski. 
 
Muszę przyznać, że dzisiaj to Was chyba zanudziłam, nie dość, że zdjęć dużo to jeszcze tekst taki długi. Jeśli dotrwaliście do końca to chciałabym Wam jeszcze gorąco podziękować za to, że jesteście, zaglądacie, piszecie do mnie wspaniałe maile i wiadomości na czatach, komentujecie i tutaj i na FB czy IG. Naprawdę utzymujecie ten blog przy życiu, bo chwile zwątpienia odnośnie jego prowadzenia pojawiają się bardzo często, a to właśnie dzięki moim Czytelnikom wciąż dostaję kopa do tego, żeby nadal dla Was pisać o tym co mi w duszy gra ;)
 
Ściskam
Iza
 
 
Typografie - TK Maxx
Metalowy szyld, drewniana litera - Westwing.pl
Czarno-białe fotografie - Agnethahome.pl 
Kapelusz, drabinka - Ikea
 
  

Skrzynka na kółkach po raz drugi (DIY)

Wednesday, April 30, 2014


Kolega Czarny Marker nadal w natarciu ;) 

No ale co ja mam poradzić skoro ciągle wpadają mi do głowy takie pomysły ...

W ubiegłą niedzielę (bardzo ważny dzień - kanonizacja Jana Pawła II) pod wieczór złapałam za skrzynkę, którą pokazywałam tutaj i zmalowałam takie napisy:






Z tym "boxem" niestety przesadziłam, trochę za duży ten napis, jednak moim zdaniem ten pierwszy jest zdecydowanie lepszy.

A tak prezentuje się już w nowej roli.



 


Muszę Wam jeszcze napisać jaka radość mnie ogarnia jak widzę ile osób dołącza do mojego bloga, jak w magicznym tempie rośnie też liczba fanów na FB, jak miłe są Wasze komentarze. Zupełnie nie mam pojęcia jak to się dzieje!

Dziękuję Wam Kochani za tyle miłych słów, za Wasze zainteresowanie i witam też ciepło nowe osoby!

Udanej majówki Wam życzę! 
My nie wyjeżdżamy nigdzie, ale i tak uwielbiam takie wolne dni!!!

 ♥♥♥
Gorąco pozdrawiam!
Iza


Drewniane litery, DIY i mój kumpel - Czarny Marker ;)

Saturday, April 26, 2014


Witajcie Kochani!

Muszę koniecznie bardzo gorąco podziękować Wam za wspaniałe życzenia świąteczne! Sama niestety z braku czasu odwiedziłam tylko niektóre z Was, ale mam nadzieję, że chociaż mój post z życzeniami był wyrazem mojej wdzięczności.

Znowu nie miałam też czasu, żeby odpowiedzić na Wasze komentarze, które czytam z ogromną chęcią, zaciekawieniem i uśmiechem na twarzy. Ostatnio Asia z bloga "Uwielbiam czarować" napisała "przyznaj się ile sypiasz na dobę" hehe, dobre ;) Tak się akurat złożyło, że publikujemy z Asią posty o tej samej porze :)

No nie jest słuchajcie aż tak źle, bo staram się spać te 6 godzin chociaż nie jest to wymiar, który mi w zupełności wystarcza, ale niestety jest tyle obowiązków i spraw do ogarnięcia, a ja jeszcze sobie przecież bloga wymyśliłam ;) ... Ale powiem Wam, że jak ustawiam budzik i widzę, że mam 7 godzin lub więcej to sobie myślę "rozpusta" ;)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać jak zmienia się nasza łazienka, głównie za sprawą nowych poduszek na siedziska koło wanny oraz nowych dekoracji na półeczkach.




Cała aranżacja powstała dosłownie w kilka minut, a zaczęło się od liter drewnianych, które w końcu przyjechały do mnie z Westwing.pl Zamówiłam je chyba miesiąc temu, ale opłacało się czekać, są po prostu piękne!!!




Zapewne zdążyłyście zauważyć, że ostatnio praktycznie nie rozstaję się z czarnym markerem! Oj tak, a już na szkle maluje się nim świetnie, bo można bezkarnie zmywać (zmywaczem do paznokci) i zmieniać napisy wedle uznania!




Pomysł na gwiazdki na świeczkach pojawił się jak to zwykle u mnie bywa, jak bumerang, nagle, błysk i jest! Inspiracją były dla mnie świeczki z HM Home (proste, szklane, z dużymi, białymi naklejkami w czarne napisy). Wydały mi się dość drogie (ok. 20 zł), więc sobie przerobiłam moje (Ikea).




Napisy w ramkach to moje typografie DIY dość nieudolne zresztą, no bo jak zwykle się spieszyłam, bo chciałam już, ale pewnie za kilka dni znowu coś zmienię, więc już nie poprawiałam tego nieszczęsnego napisu BATH ;) chciałam, żeby nawiązywał do liter.

A jak już mnie trochę znacie to pewnie też się domyślacie, że jak je kupowałam to wcale nie miałam jeszcze dla nich przeznaczenia!








Jak widać drzwiczki nadal czekają na moją wenę na malowanie, którą wyparły inne priorytety ;)

A poniżej wspomniane wcześniej poduchy. Długo szukałam, ale niestety takich jak chciałam na siedzisko w dobrej cenie nie udało mi się nigdzie znaleźć. Te z HM Home są moim zdaniem dość małe, ale już nie mogłam znieść poprzednich, więc w końcu (po którejś z kolei wizycie w sklepie) je kupiłam.








Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

Życzę Wam miłej niedzieli, a w ogóle to fajny będzie przyszły tydzień, bo dłuuugi weekend przed nami!

No to do następnego!
Iza

Paper bag

Friday, March 21, 2014


No to się porobiło ... u nas prawie wszyscy chorzy :(

Nici ze wszystkich planów!

A że ja takich przewrotów nie lubię i odpoczywać też nie potrafię to chyba domyślacie się w jakim jestem nastroju ;)

Trudno, dość narzekania, przynajmniej słonko świeci i dodaje sił trochę, pokażę Wam dzisiaj papierową torbę, która przyjechała do mnie od deccoria.pl Jak pamiętacie, wygrałam ją w konkursie organizowanym na fanpage'u deccorii, a sponsorem nagród był sklep Kapibara.




Ku mojemu zdziwieniu torba jest bardzo wysoka i dość sztywna więc trochę się trzeba namagikować, żeby umieścić w niej niższe przedmioty ;)




Trzeba jednak przyznać, że kawałek papieru z literkami, ale naprawdę wygląda stylowo! Kto by powiedział, takie proste a takie ładne! Styl skandynawski pełną gębą :)





Torba tak, jak każde inne pojemniki może służyć do przechowywania przeróżnych przedmiotów lub jako dekoracja. Mi najbardziej przypadła do gustu ta aranżacja z gałązkami, chociaż jest ona dość niepraktyczna przy dzieciach ...




W tle pojemnik na listy, muszę koniecznie o nim tutaj wspomnieć, bo to prezent walentynkowy od męża ;)




Myślę, że na razie zostanie w takiej roli dopóki nie znajdę nowej doniczki na mojego marnego ficus bonsai. Drzewko oliwne wyglądałoby w niej świetnie, ale jeszcze się go nie dorobiłam ;)

Życzę Wam udanego weekendu, nasz pewnie będzie taki sobie, obyśmy szybko wyzdrowieli.

Buziole
Iza

O napisach ...

Saturday, March 15, 2014


Nie da się chyba ukryć, że od jakiegoś czasu napisów u mnie dość dużo, literki, typografie, sentencje, poduchy z napisami ...

Co tu dużo gadać oczarowały mnie i wyparły zdecydowanie moje upodobania do róż, w sumie to sama nie wiem dlaczego. Róże nadal mi się podobają, nadal mam ten motyw w sypialni. Może uległam modzie, a może po prostu znalazłam właściwą drogę ...

Jakiś czas temu próbowałam też z mocniejszym akcentem kolorystycznym (miętowe dywaniki i ręczniki w łazience), ale niestety ten związek nie przetrwał nawet kilku tygodni ;)

Pastele nadal zostają w obszarze moich zainteresowań byleby nie przesadzić. Tak się stało w lecie, kiedy poczułam się nimi przytłoczona i prawie wszystko pochowałam, został tylko brudny róż, któremu jestem wierna od lat.

Przeglądając inspiracje zawsze zatrzymywałam mój wzrok na stonowanych kolorach ziemi, potem przyszła miłość do bieli, po niej odwaga na szarość (bo zawsze ją uwielbiałam, najbardziej w zestawieniu z brudnym różem), a teraz otworzyłam się również na czarne akcenty i elementy stylu industrialnego.
Zawsze jednak są to wersje light każdego z tych stylów i świadomość, że ten mój powolny postęp w dążeniu do celu daje oczekiwane rezultaty, zamierzam nadal kontynuować mój eklektyzm.

A miało być o napisach ;)




Cud natury to to nie jest, ani nawet naturalny materiał (no może drewniane listweki pod spodem ;)), ale spodobały mi się (zwłaszcza cenowo) i mam aż trzy tylko jak to zwykle ze mną bywa, nie mam pojęcia gdzie najlepiej je umiejscowić, bo wolnych ścian jest jeszcze mnóstwo ...


Postawiłam tak sobie na razie i nawet mi się podoba, więc niech sobie tak stoi, przynajmniej zasłania gniazdka, których u nas pod dostatkiem ;)






Pewnie zastanawiacie się dlaczego te okiennice są mniejsze niż otwór, niestety nie dało się zrobić szerszych, bo wtedy drzwiczki wystawałyby poza ścianę.




I wersja wiadereczko + goździczki ;), sama nie wiem która lepsza, chyba pozostawię remis, bo tak bardzo podobają mi się obie!

Jak już wiele z Was pisało, pogoda niestety okropna, więc nie wiem czy uda mi się jutro zrobić jakieś ładne zdjęcia z "paper bag". Obiecuję, że na pewno się pojawią o ile słońce raczy wrócić :)

Miłej niedzieli! 
Pozdrawiam ciepło!
Iza

DIY - STARS

Saturday, March 1, 2014


W poprzednim poście wspomniałam o malowaniu koszy. Rzeczywiście w końcu ostatnio udało mi się wykonać plan, który miałam w głowie już od dawna i pomalowałam dwie donice oraz dwa kosze, w kolejce jeszcze mam kilka sztuk ;)

Ale to nie wszystko, koniecznie chciałam zrobić jakieś nadruki. Zabrałam się nawet za tworzenie szablonu liter i cyfr, ale brak odpowiednich narzędzi mnie odstraszył i stanęło na razie na gwiazdkach.

W zasadzie powodem też był rozmiar powierzchni do malowania. Pozostałe kosze są większe, więc chcę jednak zrobić napisy.

Na pierwszy ogień poszedł koszyk - gazetnik, gwiazdka nie wyszła tak, jak powinna, ale i tak mi się podoba ;)




Jak ją zrobiłam? Wycięłam szablon z kartonu i użyłam farby w spray'u. Niestety zrobiły się dwa zacieki i spanikowałam więc zaczęłam wycierać ;) i nagle okazało się, że całkiem fajnie to wygląda tyle, ale kontury jak widać dość nieudolne ...




Następne w kolejce były doniczki, które też już pokazywałam wcześniej. Są wykonane z hiacynta wodnego, pomalowałam je śnieżnobiałą farbą do drewna i metalu i zamierzałam również namalować gwiazdki, ale to nie takie łatwe jak widać powyżej więc trochę się bałam spray'u.

Postanowiłam więc narysować gwiazdkę ołówkiem a potem ją pomalować małym pędzelelkiem, jednak ten ołówek tak fajnie wyglądał, że zaczęłam kolorować i gdyby nie to, że jednak gwiadka była za mało widoczna to bym tak zostawiła.

Tylko pojawił się problem, co zrobić, bo markera szarego nie miałam ... znalazłam u Ali srebrny cienkopis i miałam poprawić same kontury, ale pomalowałam całość i tak wyszło:




Doniczki stoją w salonie i nareszcie wyglądają tak, jak sobie zamierzyłam :)




Jedna z sof dostała nowe ubranko ;) 
Kocyk z reniferkami schowałam i położyłam narzutę, którą za bardzo okazyjną cenę udało mi się jakiś czas temu kupić w Ikea. Była u Alicji w pokoju, ale marnowała się w kącie i zrobiłam całkiem korzystną podmianę ;) Alicja zyskała nowy kocyk polarowy z HM Home, a ja "odzyskałam" lnianą narzutę :)




I to nie koniec nowości :) W drodze do pracy w piątek zaglądnęłam na giełdę kwiatową, gdzie wypatrzyłam takie oto klocki ;)










A moje dwie "aparatki" ułożyły jeszcze ELMO (czerwony futrzak z Muppets Show).


Mam nadzieję, że trochę Was zainspirowałam ;)
Miłej niedzielki Kobitki!





 

Followers

Popular Posts